W ten sposób dzieci z terenów objętych wojną odzyskują swoje życie

Zdjęcie: NRC - Norwegian Refugee Council/YouTube screenshot

Dzieci i młodzież z terenów ogarniętych wojną zmagają się w szkole z problemami z powodu gwałtownych koszmarów. Jest jednak skuteczna metoda, która doprowadziła do tego, że bardzo wielu ludzi pozbyło się takich problemów.

Większość z nas prawdopodobnie doświadczyła obudzenia się w środku nocy, wilgotnej pościeli i pocenia się, po złym śnie. Wtedy dobrze jest odetchnąć z ulgą, gdy zdasz sobie sprawę, że możesz spać dalej bo jesteś bezpieczny. Nie każdy jednak tak się czuje. Dla niektórych te koszmary pochłaniają wszystko. Niszczą zarówno noc, jak i dzień, a najgorsze z nich nazywane są koszmarami traumatycznymi. Są to sny, w których osoba często przeżywa na nowo sytuacje zagrażające życiu. Podczas koszmaru związanego z traumą hormony stresu są pompowane do krwiobiegu, a sny są tak intensywne, że wydaje się, że znowu umieramy, wyjaśnia Jon-Håkon Schultz. Jest on profesorem psychologii edukacyjnej na Uniwersytecie w Tromsø. Teraz wraz z Norweską Radą ds. Uchodźców znalazł sposób, aby pomóc dzieciom z terenów ogarniętych wojną dotkniętych taką traumą. A nieco zmodyfikowana metoda zapewnia, że bolesne koszmary znikną.

Deszcz bomb i zdeformowane twarze

Miliony dzieci mieszkają na terenach ogarniętych wojną i codziennie są świadkami przemocy. Jednym z nich jest 15-letni „Ali”. Chłopiec, który obecnie mieszka w obozie dla uchodźców w Jordanii, jest częścią programu i od trzech lat ma ten sam koszmar kilka razy w tygodniu. ,,Ali” jest uwięziony w ciemnym pokoju z dorosłym mężczyzną. Mężczyzna jest ubrany na czarno i widoczny jest tylko jego cień. Jego twarz jest zdeformowana, wygląda na złego i przerażającego. Straszny mężczyzna mówi, że zamierza zabić „Alego” - wtedy zaczyna się polowanie. 15-latek nagle się budzi. W swoim stosunkowo krótkim życiu „Ali” przeżył więcej wojen niż większość osób w jego wieku. Między innymi musiał uciekać, by ratować życie, gdy w okolicy wybuchła bomba. Był także świadkiem przemocy we własnym domu. Zdaniem badaczy złe sny odzwierciedlają rzeczywistość 15-latka i powodują, że nie daje sobie rady w szkole. Ale „Ali” nie jest sam w tej sytuacji.

Odciąga traumę

Od 2006 roku Jon-Håkon Schultz i inni członkowie Norweskiej Rady ds. Uchodźców próbują pomóc. Zaczęło się od dzieci-żołnierzy w północnej Ugandzie, podczas gdy obecny projekt obejmuje dzieci w obozach dla uchodźców na Bliskim Wschodzie. Schultz wyjaśnia, że koszmary trwają od wielu lat i dzieci z nikim o nich nie rozmawiają. W końcu chodzą w kółko i czują się jak szalone. Pierwszą rzeczą, jaką robimy, jest gromadzenie ich w małych grupach, w których każdy może opowiedzieć o swoich doświadczeniach. W ten sposób rozumieją, że to, co czują i czego doświadczają, nie jest nienormalne, wyjaśnia Schultz. Program składa się z kilku kroków, które obejmują rozmowy zarówno w grupach, jak i indywidualnie. Kolejnym celem jest przelanie koszmarów na papier. Tutaj dzieci są zachęcane do rysowania swoich snów. Często pierwszym rezultatem są nieco banalne rysunki i kreski, ale ta metoda okazuje się mieć znaczenie. Celem jest zmiana koszmaru. Zmieniamy najstraszniejsze rzeczy. Na pierwszym rysunku może znajdować się dwóch żołnierzy z bronią, celujących w dziecko. Na ostatnim rysunku jest dwóch zwyczajnych, przyjaznych mężczyzn, którzy wręczają dziecku kwiaty - wyjaśnia profesor. Zmieniając rysunki, usuwają niepokój z sytuacji i wreszcie sny ustają. - To nie jest tak, że dzieci raczej śnią o nowym rysunku, ale część strachu znika. W ten sposób koszmar traci część tego, co przeraża dziecko, a na koniec sny całkowicie się kończą.

Dobre wyniki

,,Rysowanie traumatyczne to coś, co w niewielkim stopniu jest systematycznie wykorzystywane w formie terapii, ale pomysł pochodzi z USA, gdzie próbowano go na dorosłych żołnierzach. Z różnym skutkiem. Ale wydaje się, że metoda działa lepiej na dzieci'' - mówi Schultz. - ,,To dość zaskakujące, że działa na tak dużą skalę''. W pierwszej części projektu wzięło udział około 1100 dzieci z Bliskiego Wschodu. Po ośmiu tygodniach programu 70 procent twierdzi, że koszmary się skończyły. Badane dzieci miały te koszmary średnio pięć razy w tygodniu przez trzy lata. ,,Brak rozwiązania takich problemów może mieć poważne konsekwencje'' - mówi Camilla Lodi z Norweskiej Rady ds. Uchodźców. - ,,Jeśli koszmary nie są odpowiednio wyjaśnione, dzieci są narażone na długotrwałe zaburzenia emocjonalne. Są też bardziej podatne na choroby somatyczne''. Projekt pomocowy będzie realizowany przez cały rok.

Autor: 
Julie Haugen Egge, tłum. Dominika Bącler

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
14 + 2 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.