Hilaria Baldwin i afera ogórkowa, czyli dlaczego bycie dwujęzycznym jest skomplikowane

Hilaria Baldwin, żona aktora Aleca, była ostatnio szeroko oskarżana o fałszowanie swojego hiszpańskiego pochodzenia. Jeden z reporterów nazwał to nawet „trwającym od lat oszustwem, w którym podszywa się pod Hiszpankę”.

Prasa i media społecznościowe mają pole do popisu - odkryto wiele filmików, na których Baldwin wydaje się sugerować, że urodziła się w Hiszpanii. Teraz wydaje się jasne, że urodziła się w Bostonie, a jej rodzice pierwotnie nadali jej imię Hilary, a fakty te były wcześniej błędnie podawane - czy to poprzez autentyczne nieporozumienia, czy celowe zafałszowanie. Szczególnie interesujące jest jednak oburzenie jakie wywołał sposób, w jaki Baldwin używa angielskiego. Jest mnóstwo klipów z YouTube'a nazywające jej akcent „fałszywy” , a odcinek programu kulinarnego, w którym przez chwilę stara się przypomnieć sobie słowo „ogórek”, stał się viralem. Wydaje się, że Baldwin bezbłędnie mówi po hiszpańsku. Wszystko, co wiemy o nauce drugiego języka wskazuje, że aby osiągnąć ten poziom biegłości, musiała spędzić sporo czasu - najprawdopodobniej również dzieciństwo - w kraju hiszpańskojęzycznym. Fakt ten może znacząco przyczyniać się do wyjaśnienia sytuacji w której jej angielski jest czasami zabarwiony hiszpańskim akcentem i że czasami wydaje się, że ma trudności z przypomnieniem sobie słowa w języku angielskim. 

W świecie zachodnim - a zwłaszcza w krajach anglojęzycznych - większość ludzi jest przekonana, że posiadanie jednego języka ojczystego, którym posługujesz się jak wszyscy wokół, jest czymś naturalnym. Możesz (ale niekoniecznie) mówić również w jednym - lub kilku - językach obcych, ale nie będziesz w nich biegły tak jak w języku ojczystym. W świecie anglojęzycznym dodatkowy język jest często uważany jako odrobina bezużytecznego luksusu Jeśli (tak jak Baldwin) urodziłeś się w anglojęzycznym środowisku i z anglojęzycznymi rodzicami, zakłada się, że to własnie angielski jest i zawsze pozostanie twoim jedynym i autentycznym językiem ojczystym. Rozwiniesz go w taki sam sposób, jak każda osoba jednojęzyczna i pozostanie to niezmienne do końca życia - niezależnie od tego, gdzie mieszkasz przez większość czasu. To założenie jest błędne - Szkot, który przenosi się na przykład do Ameryki Północnej, może być obiektem kpin podczas odwiedzin w domu z powodu zmienionego akcentu.

To samo może się zdarzyć każdemu, kto przeprowadza się do kraju, w którym mówi się zupełnie innym językiem. Moje własne badania wykazały, że wielu ludzi mieszkających za granicą jest postrzeganych przez innych rodzimych użytkowników języka jako osoby z obcym akcentem w swoim ojczystym języku. Podobnie jak osoby uczące się języków obcych. Im młodszy jesteś, kiedy zaczynasz mówić w innym języku, tym wyraźniejszy może być akcent w twoim języku ojczystym. To, jak silny jest ten obcy akcent, może zmieniać się w czasie - może być mniej wyraźny po wizycie w ojczystym kraju, a następnie stopniowo stawać się silniejszy. Jako anegdotę dodam również, że takie czynniki jak samopoczucie i stany emocjonalne mogą wpływać na to, jak „obco” brzmisz. Baldwin twierdzi, że odkryła, że to jak jej angielski jest mocno naznaczony akcentem, zależy od tego, czy jest szczęśliwa, czy zdenerwowana. I nie jest to całkowicie niemożliwe. Szukając słów Podobnie, bardzo częste jest utknięcie na słowie w jednym języku do tego stopnia, że blokuje ono drugi. Kiedy dwa języki zamieszkują ten sam mózg, za każdym razem, gdy sięgamy po jakieś pojęcie (na przykład pojęcie ogórka), słowo dołączone do tego pojęcia jest do pewnego stopnia aktywowane we wszystkich znanych nam językach. Musimy włączyć neuronowy mechanizm kontrolny, aby upewnić się, że mówimy to we właściwym języku. Ten mechanizm kontroli może czasami nas zawieść i ostatecznie nie jesteśmy w stanie wybrać odpowiedniego słowa.

Większość ludzi jest gotowa to zaakceptować, a nawet spodziewa się takich zjawisk - obcego akcentu, trudności ze znajdowaniem słów, błędów gramatycznych - jako nieuchronności u każdego uczącego się języka obcego. Ale jednocześnie mocno utknęli w przekonaniu, że „język ojczysty” - taki, z którym miałeś kontakt od urodzenia - jest wystarczająco odporny, aby wytrzymać lata lub dziesięciolecia współistnienia w tym samym mózgu z innym językiem. Jednak nie tak działają języki i tożsamości. Ludzie nie mają jednego „prawdziwego” lub „rodzimego” języka, który nieuchronnie, nierozerwalnie i niezmiennie wiąże nas z jedną tożsamością i jedną kulturą. Jak głosi przysłowie, nauka nowego języka oznacza zdobycie nowej duszy - a osoby dwujęzyczne często czują, że różne części ich osobowości aktywują się, gdy mówią różnymi językami. To który język jest dominujący, można zmienić wraz z doświadczeniem, kontekstem i czasem. Ale wszystkie języki żyjące w naszym mózgu są w ciągłej wymianie między sobą i do pewnego stopnia wpływają na siebie nawzajem, i to samo dotyczy wszystkich naszych tożsamości. Osoby dwujęzyczne nie są, jak zauważył językoznawca i psycholog François Grosjean, dwoma jednojęzycznymi osobami w jednej osobie.

Autor: 
tłum: Daniel Łęgowski
Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
4 + 8 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.