Amerykański ambasador w Korei Północnej zgolił wąsy. Zmusił go do tego koronawirus

Fot. eommina (Pixabay)

W służbie dyplomatycznej parę włosów rzadko odgrywa tak wielką rolę jak w przypadku amerykańskiego przedstawiciela w Korei Południowej. Koronawirus zakończył właśnie spór o jego zarost.

Mimo protestów i drwin Harry B. Harris przez dwa lata odmawiał usunięcia wąsów - teraz koronawirus go do tego zmusił. Tak przynajmniej uzasadnia amerykański dyplomata zniknięcie swojego zarostu.

“Jest albo duszno i gorąco, albo deszczowo i gorąco, w każdym razie gorąco. I pod maską z powodu zarostu jest mi jeszcze cieplej. Nie wiem co powinienem zrobić.”, powiedział 63-letni dyplomata na nagraniu udostępnionym przez amerykańską ambasadę w Seulu na Twitterze.

Harris od czerwca 2018 jest ambasadorem w Korei Południowej. Tutaj jego zarost powodował niechęć, ponieważ przypominał zarosty japońskich żołnierzy, którzy w latach 1910-1945 rządzili Koreą. Czas japońskiej okupacji jest nadal traumatycznym rozdziałem koreańskiej historii. Cały czas wąsy Harrisa były postrzegane jako celowa, albo przynajmniej możliwa do uniknięcia prowokacja.

Południowo-koreańscy politycy porównywali jego wizerunek z japońskimi władcami - porównanie, które szybko podchwyciły gazety i portale społecznościowe. “Korea Times” pisała, że zarost Harrisa “odpowiada najnowszemu wizerunkowi USA, pozbawionemu szacunku i wywyższającemu się nad Koreą”. Dalej gazeta pisała, że ambasador był często przezywany naczelnym gubernatorem. Naczelny gubernator był wcześniej tytułem najwyższych urzędników w państwach kolonialnych.

Harris jest synem Japonki i amerykańskiego oficera marynarki. “Noszę zarost z zupełnie z innego powodu niż rzekoma fascynacja”, powiedział na spotkaniu z prasą podczas obejmowania urzędu. Twierdzi, że czuje się dyskryminowany przez media z powodu swojego pochodzenia etnicznego. Jego pochodzenie nie ma jednak, jego zdaniem, nic wspólnego z pełnioną funkcją. “Jestem amerykańskim ambasadorem w Korei, a nie japońsko-amerykańskim.”

Niedyplomatyczna broda w napiętych stosunkach

Czas urzędowania Harrisa przypada dodatkowo na czas coraz bardziej napiętych stosunków Korei Południowej zarówno z Japonią jak i z USA. W listopadzie 2018 południowo-koreańscy sędziowie zdecydowali, że japońskie firmy muszą zapłacić odszkodowanie za wykorzystywanie koreańskich robotników do prac przymusowych w trakcie II Wojny Światowej. Rok później oba państwa zrezygnowały z wzajemnych przywilejów handlowych. Patrząc na to, upieranie się Harrisa przy pozostawieniu zarostu, jest jeszcze bardziej niezrozumiałe.

Stosunki koreańsko-amerykańskie są również obciążane przez żądania USA, aby Korea Południowa zwiększyła finansowanie stacjonowania amerykańskich wojsk. W Korei Południowej stacjonuje około 28 500 amerykańskich żołnierzy, którzy służą przede wszystkim ochronie przed Koreą Północną.

Zapytaniom, czy mógłby pozbyć się zarostu, aby poprawić relacje w stosunku do kraju, w którym przebywa, do tej pory dyplomata zaprzeczał. W tym celu musiałby najpierw przekonać się, że postrzeganie jego zarostu, szkodzi tym relacjom, powiedział w rozmowie z “Korea Times”.

Większość swojego życia Harris nie nosił jednak żadnego zarostu. Dopiero po przejściu na emeryturę jako admirał marynarki wojennej USA i rozpoczęciu kariery dyplomatycznej go zapuścił. W marynarce służył przez 40 lat. Harris sam określa swoją brodę jako cenzurę rozpoczęcia “nowego życia jako dyplomata”, cytuje go gazeta.

Tłumaczyła Aneta Garlikowska

Autor: 
spiegel.de
Źródło: 

spiegel.de

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 13 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.