Obiektywnie o (weganizm)

Weganizm powoli przestaje być sposobem życia, sprawą osobistą, a staje się trendem. Z powodu zdobywanej popularności jest też tematem wzbudzającym wiele kontrowersji. Czy weganizm naprawdę nas uratuje?

Nie.

Nie do końca.

Styl życia jest sprawą osobistą każdego z nas, jednak z jakiegoś powodu ludzie bardzo lubią sprzeczać się o kwestie, które nie powinny wzbudzać kontrowersji. Czy obrona lub atakowanie weganizmu jest zasadne? Czy racje mają weganie, nakłaniający innych do wyrzucenia mięsa z diety, czy może ci, którzy krytykują weganizm? Przypatrzmy się obiektywnie głównym argumentom w dyskusji.

 

CIERPIENIE ZWIERZĄT

Niezaprzeczalnym faktem jest, że hodowla przysparza zwierzętom, istotom żywym, wielu cierpień. Problem jest głębszy niż odbieranie życia. W sytuacji, gdy produkcja nastawiona jest na jajka, młode koguty odrzuca się i zabija zaraz po wykluciu. Kura zamknięta w małej klatce wraz z wieloma innymi osobnikami ma zaburzenia odczuwania więzi społecznych, ponieważ prawidłowe relacje między osobnikami nie mogą wytworzyć się w takich warunkach. Osobniki stają się agresywne względem siebie i aby nie raniły się nawzajem, obcina się im dzioby (a dziób to nie paznokieć - jest wytworem unerwionym). Krowy są sztucznie zapładniane, by wytwarzały mleko
i cierpią, gdy młode cielaki zabiera się od nich zaraz po urodzeniu. Bydło wiezione do rzeźni zwykle ma świadomość, co się zaraz wydarzy – w takiej sytuacji krowa siada, zapiera się nogami. Świnie żyją w ścisku, nierzadko są kopane lub wypadają z aut
w drodze do rzeźni.

Ten argument nie jest jednak uniwersalny. Do niektórych przemawia, inni mają swoje, odmienne priorytety, które również zasługują na szacunek. Nie można twierdzić, że osoba, która nie stawia a pierwszym miejscu życia zwierząt, jest złym człowiekiem. Co ważne, nawet dla wielu wegan ten argument nie jest decydujący, jeśli chodzi o trwanie przy swoim stylu życia.

ZDROWIE

Czy mięso jest zdrowe? Czy rezygnowanie z niego przyniesie nam korzyści? To także kwestia sporna między weganami a zagorzałymi mięsożercami.

W dyskusjach często powtarza się mit, mówiący o niedoborach białka. Warto wiedzieć, że jeżeli nasza dieta nie opiera się na fast-foodach i słodyczach, z pewnością dostarczymy sobie odpowiednią ilość aminokwasów nawet, gdy zrezygnujemy
w całości ze spożywania mięsa, nabiału i jajek. Większym problemem wydaje się być niedobór niektórych rodzajów aminokwasów. Mięso i produkty odzwierzęce zawierają ich cały „pakiet”, rośliny – nie. By zachować równowagę w organizmie, należy unikać monotonności w diecie. Jest to jednak problem, który przy minimalnym nakładzie wiedzy i planowaniu posiłków jest bardzo prosty do pokonania. Przeprowadzane we Włoszech badania udowodniły, że nawet dzieci wychowywane na diecie wegańskiej nie doświadczały niedoborów tego typu.

Dalsze badania udowodniły natomiast, że to właśnie nadmiar białka jest w obecnych czasach poważnym problemem. Ilość spożywanego przez ludzi mięsa wzrosła diametralnie w ostatnim stuleciu, a organizm człowieka nie jest przystosowany do radzenia sobie z taką ilością aminokwasów. Ich szkodliwość wynika głównie z tego że, jak sama nazwa wskazuje, mają one odczyn kwasowy i zakwaszają organizm, co prowadzi do szeregu schorzeń – od problemów gastrycznych do depresji.

Problemem dla wegan może jednak stać się żelazo, które wprawdzie występuje
w roślinach, ale w formie niehemowej – gorzej przyswajalnej przez człowieka. Przyswajanie tego pierwiastka zależy też ściśle od poziomu witaminy B12, co jeszcze bardziej komplikuje sprawę, ponieważ witamina ta nie występuje wcale w roślinach – jeśli rezygnujemy z mięsa, musimy ją suplementować.

Produkty zwierzęce mają tę przewagę nad roślinami, że wraz z nimi spożywamy komplet potrzebnych nam minerałów i witamin. Już jedząc same jajka i wątrobę drobiową jesteśmy w stanie dostarczyć sobie ich zdecydowaną większość. Jest to na pewno ważne dla osób z zaburzeniami apetytu – łatwiej jest się nakłonić do spożycia koglu-moglu albo wątróbki niż całego bukietu warzyw i owoców – ale też dla ludzi zabieganych, nie mogących sobie pozwolić na poświęcanie czasu na układanie jadłospisu.

Weganie nie mają zwykle problemów z chorobami serca i cukrzycą, bo w produktach roślinnych nie znajdziemy nasyconych kwasów tłuszczowych, które przyczyniają się do rozwoju tych chorób. Dobrze zbilansowana dieta roślinna jest w stanie nawet cofnąć choroby serca w zaawansowanym stadium. Nie można też zignorować powiązań diety z rozwojem nowotworów. Przetworzone wyroby mięsne, a także mięso czerwone
w ogóle, zawiera związki kancerogenne – stymulujące rozwój komórek rakowych; ich szkodliwość jest tak duża, że zostały one umieszczone przez WHO w pierwszej grupie najbardziej szkodliwych dla człowieka substancji (w tej samej grupie znajduje się np. azbest, lub znajdujący się w papierosach benzopiren).

Istnieją również związki hamujące powstawanie nowotworu. Antyutleniacze (antyoksydanty) to związki występujące jedynie w roślinach, więc zastępując pokarmy mięsne roślinnymi, nie tylko przestajemy wspierać chorobę, ale również wspomagamy organizm w tej walce.

Niestety, dieta nie jest jedynym czynnikiem stojącym za naszym zdrowiem; gdyby tak było, chorowalibyśmy znacznie rzadziej. Nie można zapomnieć, że podatność na wiele schorzeń jest zapisana w naszych genach. Dieta roślinna obniży ryzyko rozwoju raka, nie można jednak mówić, że będąc na niej mamy pewność, że nie zachorujemy.

Wiemy już, ze szkodliwa jest dla nas wołowina i przetworzona żywność, co jednak
z kotletem schabowym albo piersią kurczaka? Na pewno jest to nieskończenie lepszy wybór dla naszego zdrowia, ale czy dostatecznie dobry? Kontrowersyjny w tym wypadku jest sam proces produkcji zwierzęcej i jest to bezpośrednio powiązane
z poruszanym wyżej tematem cierpienia (także psychicznego) zwierząt. Mięso zwierząt karmionych antybiotykami i chemicznymi mieszankami może powodować zmiany hormonalne w naszych organizmach. I jeszcze jeden problem, będący na razie kwestią domysłów: czy mięso stworzenia zestresowanego tak bardzo, że nie potrafi zbudować ani utrzymać prawidłowych więzi społecznych, będzie zdrowe? Nie od dziś wiadomo, że stres wpływa negatywnie na zdrowie. Niestety, na ten temat brakuje badań.

Dochodząc do powyższych wniosków, na pewno warto rozważyć mięso z hodowli ekologicznej, a jeszcze lepiej – od zaprzyjaźnionego rolnika, bo regulacje dotyczące hodowli ekologicznych nie są zbyt ścisłe.

Mleko również budzi wiele kontrowersji. Ludzie są jedynym gatunkiem, który spożywa mleko innego gatunku niż swój. Nasze organizmy nie są przystosowane do takiej diety (większość Europejczyków cierpi z powodu nietolerancji laktozy). Istnieje również inna kwestia, którą należy rozważyć, a jest nią podawanie mleka dzieciom.

Mleko danego gatunku zawiera takie substancje, które najlepiej wspomogą rozwój jego młodych. Mleko człowieka zawiera względnie dużą liczbę węglowodanów, za to niewiele w nim białka – odwrotnie niż w przypadku mleka krowiego. Cielak rozwija się szybko w sposób fizyczny – wstaje na nogi już kilka godzin po urodzeniu, a pełną dojrzałość uzyskuje przed ukończeniem pierwszego roku życia – w przeciwieństwie do człowieka, którego mózg rozwija się bardzo szybko, ale zdolności motoryczne nabywa powoli. Dzieje się tak, bo białko wspomaga rozwój kośćca i masy mięśniowej,
a węglowodany są pokarmem dla mózgu. Podawanie mleka krowiego dziecku może zaburzyć równowagę w jego organizmie, niezdrowo stymulując rozrost masy
i zaniedbywanie rozwoju umysłowego.

Świadomie nie poruszam w tym artykule kwestii jajek, ponieważ zalecenia w ich spożywaniu zmieniają się bardzo często – według niektórych źródeł spożywanie nawet dziesięciu jajek tygodniowo nie ma negatywnego wpływu na zdrowie, według innych – zjedzenie jajka ma podobnie niekorzystne działanie na nasz organizm, jak wypalenie papierosa.

Musimy też wziąć pod uwagę sprawę metabolizmu, który jest inny u każdego człowieka, ponieważ zależy od genów. Niektórzy odżywiając się głównie mięsem czują się doskonale. Jednak według najnowszych badań, każdy z nas powinien rozważyć zmniejszenie ilości mięsa w diecie.

KWESTIE SPOŁECZNE

W wielu dyskusjach na temat weganizmu przewija się temat głodu na świecie oraz kondycji naszej planety. W jaki sposób te kwestie są od siebie zależne?

Produkcja mięsa jest bardzo nieekonomiczna. Krowy przetwarzają na masę mięśniową jedynie cztery procent spożywanych kalorii, dlatego ogromne połacie terenu muszą być przeznaczone na uprawę roślin do produkcji paszy. Zamiast karmić krowy, moglibyśmy karmić ludzi – obecnie na świecie 870 milionów osób głoduje, a 2 miliardy są niedożywione. Martin Caparros w swojej książce Głód pisał, że kiedy spożywamy posiłek zawierający mięso, dziesięciu innych ludzi z tego powodu nie zje nic. Ponadto, produkcja zwierzęca emituje do atmosfery więcej gazów cieplarnianych, niż cały transport razem wzięty.

Globalne ocieplenie ma wpływ na ludność bardziej, niż mogłoby się wydawać. Podnosząca się temperatura zmienia w pustynię tereny, które były uprawiane przez tamtejsze ludy i która była ich jedynym źródłem pożywienia.

Gdybyśmy wszyscy zostali weganami, te dwie kwestie zniknęłyby, ale czy głód zniknąłby wraz z nimi?

Możliwe, że tak.

Możliwe, że nie.

Po pierwsze, już teraz dysponujemy odpowiednią liczbą żywności, by wykarmić cały glob. Wynika z tego, że problemem jest raczej zła dystrybucja oraz marnowanie żywności, niż jej brak sam w sobie. Prawdopodobnie większa podaż żywności obniżyłaby jej cenę, ale wszystkich skutków ekonomicznych nie da się przewidzieć
i część ludzi nadal mogłaby cierpieć z głodu.

Po drugie, kwestie poruszane za pomocą tych argumentów dotyczą bydła, a nie mięsa w ogóle. Kury nie produkują metanu, a na 1 kg mięsa z kurczaka przypada 1,5 kg paszy; sytuacja wygląda podobnie, jeśli chodzi o wieprzowinę. Efekt mógłby być więc osiągnięty rezygnując tylko i wyłącznie z hodowli krów.

Po trzecie: przemysł mięsny zatrudnia większą ilość ludzi niż rolnictwo. Gdybyśmy wszyscy nagle zrezygnowali z mięsa, musielibyśmy poradzić sobie z ogromną liczbą osób, które nagle straciły pracę. Mimo, że dostępnej żywności byłoby więcej, bezrobotni nadal nie byliby w stanie jej nabyć, nie mówiąc już o kolejnych efektach bezrobocia.

Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że mięsa, w tym także wołowiny, spożywa się coraz więcej. Osoby decydujące się na zrezygnowanie z produktów odzwierzęcych w pewnym stopniu hamują gwałtowny wzrost zapotrzebowania na hodowlę zwierząt.

PROSTOTA

Jedzenie wszystkiego jest wygodne: możemy pójść do dowolnej restauracji, przekąsić na szybko pierwszą rzecz jaka wpadnie nam w ręce; nie jesteśmy też wymagającymi gośćmi. Czy to oznacza, ze weganizm czyni życie trudnym? Nie. Wszystko zależy od naszego podejścia do sprawy i motywacji, ale też od bardziej prozaicznych czynników, takich jak miejsce zamieszkania – dużo łatwiej jest być weganinem w dużym mieście pełnym wegańskich kawiarni i sklepów z szerokim asortymentem zdrowej żywności.

Gdy jesteśmy zmotywowani, wykluczenie niektórych składników staje się polem do kreatywności i właściwie przestaje być przeszkodą. Widać to na przykładzie sportowców,
a nawet kulturystów, którzy są weganami. Wszystko się da, o ile bardzo nam na tym zależy.

WIĘC..

Ponieważ nie ma jednoznacznych argumentów przemawiających za takim stylem życia, najprościej jest stwierdzić, że weganizm będzie sprawdzał się wtedy, gdy jesteśmy do niego przekonani wgłębi siebie. Z tego powodu nachalne namawianie kogoś do zmiany swoich zwyczajów żywieniowych jest pozbawione sensu. Sami powinniśmy przemyśleć sprawę i żyć tak, jak uważamy to za słuszne – czy to jedząc wszystkie produkty, czy rezygnując z produktów szkodliwych dla zdrowia, czy stawiając na zupełny weganizm. Każda z tych postaw nie szkodzi innym osobiście
i nie może być źródłem jakichkolwiek konfliktów, a talerze innych powinny interesować nas tylko wtedy, kiedy są puste

Autor: 
Weronika Skowrońska

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.