Lekarze przestrzegają przed nowym sposobem żywienia dzieci

  • Nowy trend z wielkiej Brytanii: Rodzice wprowadzając samodzielne jedzenie u dzieci po czasie karmienia piersią dają im zamiast kaszki posiłki o stałej konsystencji
  • Dzieci same decydują, co jedzą
  • Eksperci ostrzegają przed nowym sposobem odżywiania

 

Mały Rory niezdarnie podgryza kawałek marchewki. Potem śmieje się, klepie to tu, to tam na plastikowy blat swojego krzesełka i rozgląda się uważnie po jadalni.

Co na pierwszy rzut oka wydaje się być beztroskim posiłkiem obiadowym, zdecydowanie ma wadę: Rory prawie nic nie je.

Na kanale YouTube jego mama Chloe pokazuje widzom w 5-minutowym filmiku złożonym z połączonych kilku klatek filmowych jak próbuje wsunąć do buzi swojemu 6- miesięcznemu synkowi brokuły, spaghetti,i awokado. Nieraz nie trafi do buzi. Zamiast w brzuchu duża część pożywienia ląduje na podłodze, czasem przez niedopatrzenie jedzenie zbiera się w połowie pomieszczenia.

Gdy 5-, 6- miesięczne dziecko jest powoli przyzwyczajane do żywności uzupełniającej właściwej dla swego wieku, oprócz mleka matki dostaje dodatkowo zazwyczaj najpierw drobniutką kaszkę w butelce. Nie dotyczy to Rory’ego i innych dzieci.

 

Uzupełniająca żywność nie posiadająca postaci papki: Rory jest żywiony według metody Baby-Led Weaning

Baby-Led Weaning to trend z Wielkiej Brytanii, według którego dzieci po fazie karmienia piersią są przygotowywane do stałego pokarmu, który potem samodzielnie jedzą. A więc to nie rodzice decydują, co dziecko je, lecz dzieci same wybierają to, co im smakuje.Za wspomnianym trendem kryje się Gill Rapley, konsultantka ds. zdrowia. Tą metodą chciała zakończyć zmagania o władzę pomiędzy rodzicami a małymi dziećmi, toczone regularnie w wielu rodzinach przy stołach w jadalni, jak opowiada w wywiadzie z gazetą „ Spiegel”. „ Wsadzanie dzieciom jedzenia do buzi jest niewłaściwe”.

Metoda ma za zadanie wspieranie zdrowych zwyczajów żywieniowych i zapobieganie nadwadze, o ile rodzice umożliwią dzieciom wyważony wybór pokarmów. Koncepcja Pani Rapley wywodzi się z tezy, iż dzieci instynktownie wiedzą, jakiej żywności potrzebuje ich ciało w danej fazie rozwoju i stosownie do tego sięgają intuicyjnie po właściwe pokarmy.

Blogerka i autorka Susanne Mierau rozumie to podobnie: odwołując się do badania znanego pediatry Herberta Renza- Polstera pisze na swoim blogu, że dzieci w końcu zawsze jadały to, co było zawarte w planie żywieniowym matki- pokarm w drobnych kawałeczkach lub w formie papki.

Baby-Led Weaning ma więc swoje wyraźne zalety: "Co nie smakuje lub nie może być rozdrobnione w buzi, zostanie prawdopodobnie z powrotem wyplute. Zaoszczędza się dzięki temu trudności z karmieniem dziecka.“

Również matka Rory’ego pisze pod swoim klipem na YouTube: “To nagranie dokumentuje, jak naturalnie rozwijają się umiejętności dziecka ( związane z samodzielnym przyjmowaniem pokarmu, przypisek redakcji)”

Lecz wiele ekspertów ocenia ten trend żywieniowy bardzo krytycznie. Co Ripley realizuje jako walkę o autonomię dziecka, wielu uważa po prostu za bzdurę, a niektórzy sądzą, iż jest to nawet niebezpieczne.

 

"Baby-Led Weaning przerasta dzieci !", wypowiadają się eksperci

"Pozwolić dzieciom w tym wieku czasem zjeść owoce czy warzywa, jest całkiem w porządku“ mówi Berthold Ko­letz­ko, kierownik oddziału metabolizmu i żywienia w szpitalu dziecięcym im. dr von Hau­ner­schen w Monachium. "Niebezpieczeństwem jest dogmatyczny punkt widzenia, że żywienie może tylko w ten sposób funkcjonować. To przerasta dzieci.“

Pediatrzy i eksperci ostrzegają dodatkowo przed niedożywieniem i niedoborem składników odżywczych.

"Dzieci poprzez taki sposób żywienia nie są najadają się, wypowiada się pediatra Margarete Jäger. „ W tym wieku postrzegają jedzenie raczej jako zabawę a nie przyjmowanie pożywienia. Stosując tą metodę trudno osiągnąć potrzebną dziecku liczbę kalorii.”

„ Do tego w jedzonych palcami przekąskach są nikłe ilości istotnych składników odżywczych takich jak żelazo, jod i cynk. Dzieciom nie można przecież dać do ręki hamburgera”, potwierdza również Koletzko.

Ulrike Zimmek, przedstawicielka Bawarskiego Stowarzyszenia Położnych d/s karmienia piersią i żywienia , z drugiej strony łagodzi te wypowiedzi. " Dziecko otrzymuje ważne składniki odżywcze w idealnym przypadku poprzez mleko matki. Można mu równie dobrze podać mięso, ale odpowiednio przygotowane.”

 

Dzieci potrzebują odpowiedniej ilości żelaza, cynku i witaminy B12

Badania naukowe, przeprowadzone dotychczas na ten temat, potwierdzają jednak, że dzieci karmione wg metody Baby-Led Weaning posiadają w organizmie mniej żelaza, cynku i witaminy B12 niż inne.

Do takiego wyniku badań dochodzi też grupa naukowców zgromadzona wokół Anne-Louise Health, profesor w Instytucie Żywienia na Uniwersytecie Otago w Nowej Zelandii. Niedobór żelaza prowadzi w ekstremalnym przypadku nie tylko do anemii, lecz także może mieć szkodliwe działanie na rozwój mózgu u dzieci. „ Zalecam zastąpić pokarm o stałej konsystencji papką czy kaszką zbożową wzbogaconą żelazem”, wypowiada się Koletzko.

Autor: 
Sabine Fischr/Tłum. Edyta Grzywacka - Wziątek
Źródło: 

huffingtonpost.de

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.