Houston, mamy problem! O kłopotach w przedszkolu

Życie rodziców przedszkolaka nie zawsze jest usłane różami: bywa, że muszą się zmierzyć z różnymi problemami. Psycholog Beata Chrzanowska podpowiada, jak radzić sobie w kryzysowych sytuacjach.

Co robić, gdy pojawiają się problemy w przedszkolu?
Podpowiada  Beata Chrzanowska-Pietraszak, psycholog i psychoterapeuta z "Uniwersytetu dla rodziców"

Moja córeczka nie chce chodzić do przedszkola. Co rano w szatni wpada w histerię, krzyczy „Nie zostawiaj mnie mamusiu! Błagam! Będę już z grzeczna!”. Pęka mi serce i czuję się jak kat. (Dagmara, mama 3,5-letniej Marty)

Zdaniem Beaty Chrzanowskiej są dwie możliwości: albo Marcie jest z jakiegoś powodu źle w przedszkolu albo jej mama tak naprawdę nie chce, by mała tam chodziła. Tak czy inaczej trzeba zrobić wszystko, by poprawić sytuację, zanim  Dagmara osiwieje ze zmartwienia, a jej dziecko na dobre zrazi się do przedszkola.  
–  Myślę, że warto zacząć od spokojnej rozmowy z córeczką. Jeśli problem dotyczy przedszkola, trzeba go zidentyfikować. Może mała nie cierpi leżakowania? Albo pokłóciła się z najlepszą koleżanką? Warto  także porozmawiać z nauczycielką, być może z jej pomocą uda się rozwiązać zagadkę – radzi Beata Chrzanowska. 
Także Dagmara powinna przyjrzeć się swoim uczuciom. – Zdarza się, że mamy tak naprawdę wcale nie chcą by ich dzieci chodziły do przedszkola. Posyłają je tam, ale mają ogromne poczucie winy, czują, że je krzywdzą. Dzieci to wyczuwają i mają w głowie bałagan: „Muszę iść w miejsce, którego moja mama nie lubi. Będzie strasznie!”

Moja córeczka próbuje rządzić innymi dziećmi. Gdy nie chcą jej słuchać, poszturchuje je, a nawet bije. Nie wiem, gdzie się tego nauczyła. (Ewa, mama 4-letniej Wiktorii)

- Gdy dziecko jest agresywne, warto przyjrzeć się dorosłym, którzy je otaczają. Maluchy są jak lusterka, w których odbija się ich zachowanie.  Rodzice nie muszą bić się czy wrzeszczeć, by mały człowiek nauczył się rozwiązywania problemów przy pomocy siły. Wystarczą złe słowa, nieprzyjemny, napastliwy ton, zniecierpliwiona mina – mówi Beata Chrzanowska.
Dziecko bywa agresywne także wówczas, gdy nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Warto przy pomocy nauczyciela zorientować się, kiedy takie zachowanie się pojawia, a potem spróbować rozwiązać problem. Czasem wystarczy podpowiedzieć dziecku jak sobie z czymś poradzić, a jeszcze lepiej przećwiczyć z nim trudną sytuację w domu. 

Szymek opowiada w przedszkolu niestworzone historie. Ostatnio uraczył panie opowieścią o tym, że zostawiliśmy go w domu i wyjechaliśmy na całą noc. Zapomniał dodać, że był wówczas pod opieką babci.  Innym razem opowiedział, że każemy mu spać na podłodze. Myślałam, że spalę się ze wstydu, gdy tłumaczyłam się nauczycielce. (Katarzyna, mama 5-letniego Szymona)

Dzieciom w wieku przedszkolnym rzeczywistość miesza się ze światem fikcji. Póki maluch opowiada o tym, że ma w domu żyrafę, nie ma problemu. A co robić, jeśli w  jego opowieści może ktoś uwierzyć? Przede wszystkim nie ma sensu obrażać się na nauczyciela, gdy pyta, jak było naprawdę. To jego obowiązek.  
–  Trzeba prostować nieprawdziwe informacje i uczyć malca oddzielania faktów od tego, co zmyślone. Można np. powiedzieć spokojnie: „Przecież zostałeś z babcią”, „Przecież masz swoje łóżeczko” – mówi pani psycholog. 
Nie ma sensu robić ze zdarzenia wielkiej afery z karaniem dziecka czy przysięganiem, że było inaczej niż w jego opowieści. Jeśli sytuacja się powtarza, warto zastanowić się, skąd u malca taki pociąg do fikcji. Może brakuje mu naszej uwagi?

Gdy przychodzę po synka, on udaje, że mnie nie widzi. Kompletnie mnie ignoruje. (Renata, mama 3,5-letniego Łukasza)

–  Być może Łukasz chce ukarać mamę za to, że zostawiła go zostawiła w przedszkolu – mówi Beata Chrzanowska. – Warto tłumaczyć dziecku.  że taki jest porządek świata: mama chodzi do pracy, on do przedszkola. Roztaczanie cudownych wizji (zajęcia są super, poznasz fajnych kolegów, jest tam dużo zabawek itd) może nie przynieść rezultatów: po pierwsze łatwo przedszkole przereklamować,  po drugie, skoro dziecko go nie lubi, wygląda na to, że póki co nie dostrzegło jego zalet. 

Moje dziecko skarży się, że pani w przedszkolu krzyczy na dzieci. Rozmawiałam o tym z nauczycielką. Twierdzi, że to bzdura. Co robić? (Joanna, mama 3-letniej Kamilki)

Można pomyśleć: ktoś tu kłamie. – Niekoniecznie – mówi Beata Chrzanowska. - Może dziewczynka bierze za krzyk stanowczy albo głośny sposób mówienia  nauczycielki? Przychodząc po dziecko warto chwilę „popodglądać” zajęcia, zwłaszcza gdy dzieci są na podwórku. Warto także porozmawiać z rodzicami innych dzieci.  
A co robić, jeśli nauczycielka rzeczywiście krzyczy? 
– No cóż, świat nie jest idealny i zdarza się, że dziećmi opiekują się osoby, które nie powinny tego robić: niecierpliwe,  niemiłe, obcesowe. Jeśli sytuacja jest zła, trzeba interweniować: porozmawiać stanowczo z nauczycielką, iść do dyrektora, napisać skargę do kuratorium – mówi Beata Chrzanowska.  – Warto przy tym pamiętać, że krzyk krzykowi nierówny. Jeśli np. dziecko wspina się na drzewo, głośne „Złaź natychmiast!” bywa jedynym dostępnym środkiem, by zapobiec nieszczęściu. Wydzieranie się na podopiecznych przy każdej okazji czy odbijanie sobie na nich własnych stresów jest oczywiście niedopuszczalne. 

Odkąd moje dziecko chodzi do przedszkola, znów siusia w nocy do łóżka. Czy powinnam je nadal posyłać na zajęcia? (Ula, mama 5-letniego Sebastiana)

Na to pytanie nie da się odpowiedzieć prostym TAK lub NIE. Moczenie nocne może mieć różne przyczyny, od medycznych  po stres, niekoniecznie związany z przedszkolem. 
Na ogół już trzylatki są gotowe do przejęcia całodobowej kontroli nad pęcherzem. Każde dziecko jest jednak inne: jednemu ta sztuka udaje się wcześniej, innemu później. Uważa się, że nauka powinna zakończyć się do końca 5. roku u dziewczynek i do końca 6. u chłopców. 
Warto wybrać się z Sebastianem do pediatry, a w razie potrzeby także do nefrologa. Przyczyną moczenia  się  może być m.in. zakażenie układu moczowego lub jego wada (np. zbyt mały pęcherz), nieprawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, cukrzyca, alergia albo zaparcia.
Jeśli maluch jest zdrowy, problem może mieć podłoże emocjonalne. Jest to jednak rzadsze niż się na ogół wydaje (nefrolodzy mówią, że problemy emocjonalne ma jedynie 5 procent moczących się dzieci).  Trzeba uważnie przyjrzeć się dziecku i porozmawiać z nim o tym, co je dręczy. Jeśli „domowe sposoby” zawiodą,  warto skorzystać z pomocy psychologa dziecięcego. 
- Jeśli problem wyraźnie wiąże się z przedszkolem (to znaczy dziecko ma z nim problem, a nie np. rodzic uważający je za zło konieczne)  lepiej przez jakiś czas nie posyłać tam malca – radzi Beata Chrzanowska. 

Odkąd urodziła się Maćkowi młodsza siostra, mój synek nie chce opuścić mnie nawet na krok. Rozpacza, gdy musi pójść do przedszkola, choć wcześniej bardzo je lubił. Czy powinnam go wypisać?
(Barbara, mama 4-letniego Maćka i 3-miesięcznej Zosi.

- Moim zdaniem nie, ale być może warto zabierać go stamtąd nieco wcześniej. Byłoby wspaniale, gdyby po przedszkolu Maciek mógł spędzić trochę czasu sam na sam z mamą – mówi Beata Chrzanowska.

Beata Turska

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.